Marzec miesiącem kobiet. Sofia Casanova oraz jej życie w Polsce

Polka z wyboru, Hiszpanka z pochodzenia. Powieściopisarka i poetka nominowana do Literackiej Nagrody Nobla. Kobieta, która biegle posługiwała się ośmioma językami obcymi. Dziennikarka, która nie bała się przeprowadzić wywiadu z Lwem Trockim. Korespondentka, która z pierwszej linii pisała o szalejącej rewolucji w Rosji oraz o wojnie polsko-bolszewickiej. Tłumaczka polskiej i hiszpańskiej prozy. W Hiszpanii witana jako bohaterka narodowa, na której cześć nazywa się ulice. Kobieta, która budowała most przyjaźni między Polską a Hiszpanią… I to wszystko o jednej osobie! O kim mowa? Już opowiadam!

 

Sofía Pérez Casanova, czyli… Zosia Lutosławska

Zacznijmy od początku. Sofía Pérez Casanova (a w zasadzie: Sofía Guadalupe Pérez Casanova de Lutosławski) urodziła się 30 września 1861 roku w A Coruña. Jednak wiele lat swojego życia spędziła w Poznaniu, w którym zmarła i została pochowana (w 1958 roku).

Jak to się stało, że ja połączyłam swoje życie z pięknym Poznaniem – to już wiecie. Jednak co przygnało tu Sofię, a dla wielu… Zosię? Cóż, najprościej byłoby powiedzieć, że miłość do innego wielkiego artysty – Witolda Lutosławskiego, z którym nasza bohaterka pobrała się. Mieli razem aż 4 córki: Marię, Izabellę, Halinę oraz Jadwigę.

Wkrótce Sofía, równie mocno, co męża i dzieci, pokochała także Polskę… O tym więcej opowiem za chwilę. Początek znajomości był taki, że para poznała się w Madrycie i, jak dziś wiemy, była to prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia! Zakochani szybko wzięli ślub, a Sofia szybko stała się ulubienicą rodziny Lutosławskich (polska rodzina męża pieszczotliwie nazywała ją „Sofityną”) oraz… polskiej inteligencji. 

Sofía i Witold regularnie spotykali się bowiem z takimi wielkimi postaciami dla polskiej kultury i polityki, jak Wyspiański, Reymont, czy Dmowski (który stał się najbliższym przyjacielem rodziny). Ale to nie tak, że Sofia była tylko „żoną męża”, która w towarzystwie siedziała cicho, jak mysz pod miotłą. Co to to nie!

Ciekawostka!

Sofía Casanova tak bardzo ukochała Polskę i polską kulturę, że zajęła się również tłumaczeniem. Jest autorką wielu przekładów na język hiszpański, m.in. „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza!


Sofía Casanova – wielka kobieta o wielkiej ambicji!

Powiem Wam szczerze, że uwielbiam czytać życiorysy wielkich kobiet. Zawsze dodaje mi to motywacji i wiary w siebie. Sofía Casanova jest tego najlepszym przykładem! Już na wstępie wymieniłam część jej dokonań, a to tylko ułamek jej życia. Wymienię więc tylko kilka niezwykle ciekawych i ważnych informacji.

W jej twórczości poetyckiej zakochał się m.in. król Hiszpanii Alfons XII. Pod jego bezpośrednim patronatem wydano nawet jeden tom poezji Sofii. O jej wielkości najlepiej świadczy fakt, że w 1933 roku została odznaczona hiszpańskim orderem Orden Civil de Alfonso XII! Jednak poza poezją i prozą, Sofía była także dziennikarką i reportażystką – i to właśnie pisanie „o polskiej sprawie” tak bardzo rozkochało ją w polskim narodzie.

Swoje reportaże publikowała w hiszpańskiej gazecie „ABC” pod tytułem „Desde Polonia”, czyli „Z Polski”. Przypominam, że wtedy Polska była pod zaborami, a otwarcie popieranie polskości oznaczało narażenie się na wielkie ryzyko. Jednak dla Sofii najważniejsza była prawda.

Kiedyś napisała nawet: „Sprawa polska jest także moją sprawą”. Ogromną odwagą wykazała się jeszcze wiele razy. Choćby wtedy, gdy w trakcie I wojny światowej pisała o cierpieniu żołnierzy i ludności cywilnej. Jednocześnie pracowała jako pielęgniarka w szpitalach Czerwonego Krzyża. Z pierwszej ręki relacjonowała wielką i krwawą rewolucję w Rosji, gdzie podczas jednej z rozpędzanych demonstracji dostała stratowana przez tłum, do końca życia odczuwając ból i problemy ze wzrokiem.

Ciekawostka!

Sofía Casanova miała także wielkie serce. Swoje życie poświeciła  pracy społecznej i dobroczynnej. Przykładem jest otwarty przez nią  instytut higieny dla ubogich kobiet. Sofía jako wielka dama potrafiła jednego dnia rozmawiać z marszałkiem Piłsudskim, żeby kolejnego „ubrudzić sobie ręce”, pracując społecznie, m.in. opatrując żołnierzy w trakcie wojny.


Skąd tak wielka miłość do Polski?

Sofia niezwykle ukochała polski naród, często pisząc o narodowej, polskiej dumie, dokonaniach oraz bohaterskiej walce o wolność. Dostrzegała ogromne podobieństwa między historią Polski, a Hiszpanii (Hiszpańska walka z Maurami – Polska walka z najazdami Tatarów i Turków osmańskich). Pewnie ktoś powiedziałby, że największa w tym zasługa męża – Witolda Lutosławskiego.

A co, jeśli powiem Wam, że para się rozstała i to w przykrych dla Sofii okolicznościach? Mogła oczywiście wrócić do Hiszpanii – już wtedy była niezwykle rozpoznawalną bohaterką narodową, która mogła spokojnie zamieszkać w Madrycie.

Jednak „Polka z wyboru”, jak o sobie pisała, wolała, aby jej córki wychowały się właśnie w Polsce.

Mogła wyjechać wiele razy: przed wybuchem I wojny światowej, w okresie międzywojennym, mogła uciec nawet z piekła II wojny światowej (dzięki swoim kontaktom), jednak pozostała w Polsce nawet wtedy, władzę objęli komuniści. Bardzo cierpiała, patrząc na swoje obie ojczyzny: Hiszpanię oraz Polskę, które pomimo tak wielu krzywd i wojen wciąż nie mogły być wolne. Sofia Casanova zmarła w wieku 97 lat, w Poznaniu.

Kilka słów podsumowania

O tak wielkiej postaci można opowiadać godzinami… Po prostu nie starczyłoby mi miejsca na blogu! Chciałam Wam jednak nieco przybliżyć tę cudowną kobietę o wielkim sercu, inteligencji i przede wszystkim – odwadze. Dowód? Potrafiła sprzeciwić się nawet nazistowskiej władzy, odmawiając pisania antypolskich reportaży!

Gorąco zachęcam Was do bliższego poznania tej postaci, bo  Sofia Perez Casanova znana również jako Zofia Lutosławska, to postać naprawdę wyjątkowa! Gdybym tylko miała pod ręką wehikuł czasu, to z pewnością zrobiłabym wszystko, aby zamienić z nią choćby kilka zdań… Może nawet zgodziłaby się wziąć udział w moim Maratonie Hiszpańskiego, jako jedna z prelegentek!

 

I pamiętajcie: nauka języka (ale pewnie i każdego innego!) powinna iść w parze z poznawaniem historii, kultury, czy zwyczajów danego kraju. Dzięki temu łatwiej przyswoicie naukę, rozkochacie się w danej kulturze (co jest chyba największą motywacją do nauki) oraz… nie znudzicie jednym tematem. Powodzenia!

Podobał Ci się ten post? Udostępnij!

Przewiń do góry