Elisa Peña
Moją misją jest pomóc Ci uczyć się hiszpańskiego spokojnie, mądrze i z prawdziwą radością. Poznaj mnie lepiej.
W roku 2010…
Dokładnie 17 września 2010 roku po raz pierwszy wylądowałam w Poznaniu.
Miałam ze sobą dużą, niebieską walizkę, a w niej nowe plany, odwagę, determinację… i strach. Sporo strachu.
Mimo to wiedziałam jedno: nic nie powstrzyma mnie przed przeżyciem tej przygody w nowym kraju, z dala od rodziny.
Nazywam się María Elisa Peña Jiménez, choć Ty znasz mnie jako Elisę Peña.
Urodziłam się w Granadzie — pięknym mieście na południu Hiszpanii. Przez wiele lat mieszkałam w Poznaniu, a dziś razem z moją ukochaną rodziną żyję w Gorzowie Wielkopolskim.
Jestem mamą trójki dzieci: Carmen, Diego i Leo.
W naszym domu naturalnie przeplatają się dwa języki — polski i hiszpański. Dlatego moje dzieci są dwujęzyczne i swobodnie mówią w obu językach.
Mój mąż, Arek, również mówi po hiszpańsku… i to z prawdziwym andaluzyjskim akcentem!
Choć byłam pełna ekscytacji i ciekawości, pierwsze dni w Polsce nie były łatwe.
Nie chodziło nawet o różnice kulturowe.
Najtrudniejsze było zimno, brak słońca… i przede wszystkim brak możliwości porozumienia się z kimkolwiek poza Arkiem.
Zawsze byłam osobą niezależną. A nagle potrzebowałam tłumacza niemal w każdej sytuacji.
Najbardziej bolało mnie to, że nie potrafiłam powiedzieć ani jednego zdania do rodziny mojego ówczesnego chłopaka.
Zostawanie sam na sam z przyszłą teściową bywało niezręczne.
Uśmiechałyśmy się do siebie… i porozumiewałyśmy gestami.
Wtedy zrozumiałam, że muszę zacząć uczyć się polskiego.
Był rok 2010. Wybór materiałów do nauki języka polskiego był bardzo ograniczony.
Pomogły mi fiszki. Kupiłam też małą książeczkę „Język polski w 4 tygodnie”.
Naprawdę wierzyłam, że wystarczy miesiąc.
Nie wiedziałam jeszcze, jak się uczyć, ale wiedziałam jedno: muszę zanurzyć się w języku. Słuchać. Zapisywać. Próbować mówić.
Do dziś przechowuję mały notes, w którym zapisywałam każde nowe słowo. Mam pamięć wzrokową — łatwiej zapamiętuję to, co zapiszę.
Ale zanim opowiem Ci więcej o nauce polskiego…
pewnie zastanawiasz się, jak zaczęłam uczyć hiszpańskiego.
To był przypadek.
W Hiszpanii studiowałam biochemię. Do Poznania przyjechałam, aby kontynuować studia jako tzw. Free Mover, czyli studentka opłacająca wszystko samodzielnie.
Potrzebowałam pracy. Nie znałam polskiego.
Wtedy Arek zapytał: „Może mogłabyś uczyć hiszpańskiego?”
Byłam zagubiona. Ale spróbowałam.
Zaczęłam od dwóch uczniów. Rano studiowałam, po południu prowadziłam lekcje. Wracałam do domu wyczerpana… ale coraz bardziej ciekawiło mnie, jak uczyć skutecznie.
Ukończyłam studia podyplomowe z nauczania języka hiszpańskiego i zdałam egzamin z języka polskiego na poziomie B2.
Dlaczego Ci to wszystko opowiadam?
Bo klucz do tego, jak dziś uczę hiszpańskiego, tkwi w tym, jak sama uczyłam się polskiego.
Brakowało mi materiałów. Dlatego musiałam nie tylko szukać podręczników, ale przede wszystkim znaleźć sposób. Metodę, która pozwoli mi uczyć się systematycznie i nie tracić motywacji.
Oczywiście, mieszkając w Polsce, nie miałam wyboru. Musiałam nauczyć się języka. To była ogromna motywacja.
Ale zaczęłam sobie zadawać inne pytanie: „jak wzbudzić motywację u osób, które nie mieszkają w Hiszpanii? Które nie czują presji ani konieczności nauki?”
Kiedy tworzyłam swoją metodę, ciągle zadawałam sobie jedno pytanie:
„Czy to pomogłoby mnie?”
„Czy to by mnie nie znudziło?”
„Czy zapamiętałabym to lepiej w ten sposób… czy w inny?”
I właśnie dzięki własnemu doświadczeniu oraz pracy z moimi uczniami doszłam do trzech prostych wniosków:
Każdy, niezależnie od wieku czy tak zwanego „talentu do języków” (nie lubię tego określenia) może nauczyć się hiszpańskiego. I każdego innego języka.
Skuteczna nauka wymaga jasnego, codziennego planu oraz materiałów dopasowanych do indywidualnych potrzeb i preferencji.
Aby wytrwać i nie stracić motywacji, trzeba mieć konkretny cel i sprawić, by nauka była przyjemna, bez presji i bez stresu.
I co stało się potem?
Skończyłam studia i dosłownie zamknęłam ten rozdział mojego życia. Nie chciałam już zajmować się badaniami naukowymi. Zrozumiałam, że chcę robić coś zupełnie innego.
Chciałam uczyć mojego języka ojczystego. Chciałam dzielić się hiszpańskim z tysiącami osób.
I tak właśnie się stało. Zaczęłam od kilku prywatnych lekcji. Jednocześnie dalej się szkoliłam i zdobywałam doświadczenie jako lektorka w różnych szkołach językowych.
W 2012 roku podjęłam ważną decyzję — założyłam własną działalność: IBERIS. Zaczęłam budować swoją własną przestrzeń do nauczania hiszpańskiego.
To był piękny czas. Coraz więcej uczniów odkrywało język hiszpański i zakochiwało się w nim razem ze mną.
Ale w pewnym momencie coś zaczęło się zmieniać. Coraz więcej godzin lekcyjnych przestało być rozwiązaniem… a zaczęło być problemem.
I wtedy na świat przyszła Carmen — moja pierwsza, cudowna córka.
I nagle prowadzenie zajęć przez 10 godzin dziennie przestało być możliwe do pogodzenia z macierzyństwem. Z trudem próbowałam łączyć oba światy.
Zatrudniłam nauczycieli – Alberto, Omar i Anetę -, którzy podzielali moją energię i sposób nauczania. Ela była moją prawą ręką. IBERIS rozwijało się dynamicznie.
Wszystko szło naprawdę dobrze.
Ale…
W 2019 roku otrzymałam kolejną wspaniałą wiadomość: wkrótce mieliśmy powitać na świecie Diego, naszego drugiego syna.
Ta radosna nowina przyszła jednak w momencie, gdy byłam już bardzo zmęczona i przytłoczona. Zaczęłam zadawać sobie pytanie:
jak mam dalej prowadzić szkołę, zarządzać zespołem nauczycieli i jednocześnie być mamą dwójki małych dzieci?
Czułam, że muszę coś zmienić. I to szybko…
Styczeń 2020 roku. W samym środku pandemii przyszedł na świat Diego.
I w tym samym czasie narodziło się coś jeszcze: Akademia Hiszpańskiego Online.
Akademia jest efektem wielu lat doświadczenia, setek stworzonych materiałów i przemyśleń nad tym, jak uczyć skutecznie i z sercem. Wszystko to połączyłam w jednym miejscu — dostępnym dla każdego, z dowolnego miejsca na świecie i o każdej porze dnia. Setki materiałów, nagrane lekcje, ćwiczenia, dodatkowe zasoby… wszystko uporządkowane i dostępne na platformie online.
Ta decyzja dała mi coś bardzo ważnego: wolność.
Wolność jako mamie. Wolność jako przedsiębiorczyni. I wolność jako nauczycielce, która może nieustannie rozwijać swój projekt.
Przez kolejne lata dopracowywałam Akademię, krok po kroku, szlifując każdy element.
To miejsce, w którym wszystkie materiały opierają się na mojej metodzie nauczania, na tym, jak sama chciałabym przekazywać wiedzę. Spokojnie. Mądrze. Z myślą o realnym postępie.
Dzięki Akademii mogłam w pełni cieszyć się macierzyństwem i powitać na świecie naszego trzeciego syna — Leo.
W końcu mogłam na chwilę zwolnić.
Akademia nie spała. Nadal uczyła. Nadal pomagała spełniać marzenia naszych uczniów.
Bez stresu. Bez nerwów.
Mogłam stworzyć piękny zespół profesjonalistów, którzy wspierają mnie na każdym etapie tego projektu.
I właśnie wtedy…
- zaprojektowałam sposób nauki, który naprawdę działa i dopasowuje się do potrzeb osób takich jak Ty i ja, pełnych pasji, ale z ograniczonym czasem,
- zbudowałam społeczność liczącą dziś ponad 90 000 obserwujących i ponad 5 000 uczniów, którzy chcą uczyć się tego pięknego języka,
- stworzyłam w Akademii przestrzeń, w której każdy może rozpocząć swoją przygodę z hiszpańskim i spełniać swoje marzenia,
- przekształciłam coś, co miało być dodatkiem i chwilowym etapem, w coś wielkiego — projekt, któremu poświęcam swoją energię, zaangażowanie i serce.
I nadal tu jestem.
Każdego dnia staram się ulepszać doświadczenie osób, które — tak jak Ty — czują pasję do języka hiszpańskiego i wszystkiego, co się z nim wiąże.
Bo tak, każdy może nauczyć się dowolnego języka.
Ale hiszpański ma w sobie coś wyjątkowego.
To radość życia.
To słońce i ciepło.
To morze.
To chwile spędzone w najlepszym towarzystwie.
I właśnie to chcę Ci przekazać.
Dziękuję, że dotarłaś/eś aż tutaj.
Będzie mi ogromnie miło towarzyszyć Ci w Twojej przygodzie z hiszpańskim.
Z całego serca,
Elisa Peña
