Dia de Muertos, czyli Dzień Zmarłych w Meksyku

Mieszkając w Polsce, zauważyłam, że Polacy z wielką czcią odnoszą się do zmarłych. Widać to szczególnie w okolicach 1 i 2 dnia listopada.  Święto Zmarłych, które poprzedzają uroczystości Wszystkich Świętych to okres zadumy i refleksji nad tymi, których już nie ma. Jednak w Meksyku to święto wygląda zupełnie inaczej i dziś chciałaby Wam co nieco opowiedzieć. Wszystko w ramach propagowania wiedzy o kulturach krajów latynoskich!

Tryumf rdzennej kultury w Meksyku

Obrazki z meksykańskiego Dia de Muertos choć raz widziała każda osoba. Huczne parady, śpiewy, tańce, czy biesiady na cmentarzach to obrazek, który dla Europejczyków może wydawać się naprawdę niecodzienny. Dla innych z kolei może być wręcz świętokradztwem. Jednak w Meksyku nie jest fanaberią, a… głęboko zakorzenioną tradycją. Tradycją datowaną na tzw. czasy prekolumbijskie. Dla Meksykanów to prawdziwy powód do dumy, ponieważ obyczaje te kultywuje się od ok. 3000 lat!

Tak bogatej tradycji nie sposób „wyplewić”, choć próbowali to oczywiście zrobić kolonizatorzy. Oburzeni pogańskim (ich zdaniem oczywiście) charakterem święta, przenieśli je na początek listopada. Chcieli, aby rdzenna ludność zbliżyła się w ten sposób do chrześcijańskiej tradycji. Czy zadziałało? Cóż… tak i nie. Z jednej strony Meksykanie deklarują ogromne przywiązanie do religii chrześcijańskiej, szczególną czcią otaczając Matkę Boską. Z drugiej jednak strony tradycja chrześcijańska wymieszała się tu z obyczajami pamiętającymi krwawe czasy Azteków. Wszystko to tworzy kolorową mieszankę wybuchową!


Początkowo święto obchodzone było w miesiącu zwanym  Tlaxochimaco (początek sierpnia) i było mieszanką tradycji ludów Ameryki Centralnej, czyli Azteków, Majów, Tarasków, Nahua i Totonaków.

Jak obchodzone jest święto Día de Muertos?

Obchody nieco różnią się w zależności od regionu. Najhuczniej świętuje się na południu Meksyku. Najważniejsze jest to, że w dniach 1 oraz 2 listopada organizowany jest wyjątkowy festiwal ku czci wszystkich zmarłych. Dla Meksykanów jest oczywiste, że w tych dwóch wyjątkowych dniach zmarli mogą powrócić do życia i swoich bliskich. Kluczowe jest więc ich ugoszczenie. No i tutaj dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa.

Przede wszystkim ołtarze (tzw. altares de muertos) budowane ku czci zmarłych zostają ozdobione kolorowymi kwiatami, owocami, świecami, czy nawet papierowymi girlandami. Stawia się też na nich specjalną ofiarę (tzw. ofrendas), czy wszystko to, co zmarły kochał za życia: gitarę, ulubione kapelusze, karty do gry, czy… alkohol. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że ten kolory festiwal trwa dwa dni. Pierwszego dnia listopada obchodzi się  Día de los Angelitos – ten dzień poświęcony jest zmarłym dzieciom. Z kolei drugi listopada, czyli Día de los Muertos, to święto ku czci zmarłych dorosłych.


Dia de Muertos nie jest żadną meksykańską fanaberią! W 2003 roku obchody tego święta zostały proklamowane Arcydziełem Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości. Z kolei w 2008 roku zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO!

Co z tym ucztami na cmentarzach?

Dla wielu osób najbardziej „kontrowersyjnym” zwyczajem jest właśnie słynne ucztowanie na grobach zmarłych. Dla Meksykanów to obowiązkowy punkt  Dia de Muertos. Zorganizowanie uczty, czy jak kto woli „pikniku” na cześć zmarłego, jest wyrazem szacunku. Jeśli zmarły bawił się za życia, to dlaczego miałby tego nie robić po śmierci, zwłaszcza że może to robić tylko tego jednego dnia w ciągu roku? Na cmentarzach serwowane jest więc specjalne wino zwane  pulque. Do tego tequila lub mezcala (narodowa wódka meksykańska). A co się je? Wszystko to, co przygotują gospodynie. Taka zabawa trwa całą noc. W tle przygrywa zespół mariachi, a wszyscy zebrani piją, bawią się, ale także rozmawiają ze swoimi zmarłymi.

Po co to wszystko? Dia de Muertos to święto, w którym na każdym kroku „obecna jest” śmierć. Wiele osób przebiera się za szkielety, wszędzie można także dostrzec przygotowane na tę okazję, przyozdobione czaszki. W tle tej zabawy obecna jest refleksja nad tym, że wszyscy umrzemy, dlatego warto celebrować życie w każdym momencie. Stąd zabawa, taniec i śpiew. To podejście bardzo charakterystyczne dla kultury meksykańskiej.

Na koniec chciałabym wspomnieć o calaveras. To czaszki z cukru, którymi w Meksyku obdarowuje się znajomych. Bardzo często przykleja się do nich karteczkę z imieniem obdarowywanej osoby. Same czaszki przyozdabiają domy, zaś dzieci… dzieci po prostu je zjadają 🙂

Znalazłam dla Was stronę z przepisem na cukrowe, meksykańskie czaszki. Możecie je przygotować na Halloween, jeśli oczywiście je obchodzicie. 🙂

Podobał Ci się ten post? Udostępnij!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry